poniedziałek, 4 listopada 2013

Prolog

{Selena Gomez}
Ciężko mi było znowu wracać do akademika po tej okropnej wiadomości. Miałam przez chwile zawahanie czy w ogóle wracać tutaj, do tego przeklętego miejsca. Tak od niedawna nazywam to przeklętym miejscem, ponieważ obwiniam siebie za śmierć mojej malutkiej siostrzyczki. Miała zaledwie 7 lat, gdy wpadała pod samochód, a dlaczego obwiniam siebie? Gdyby nie to że siedziałam  w tym akademiku, może bym była wtedy przy niej i jakoś ją uratowała. Schowałam Michasi (moja mała siostra miała na imię Michael, ale zdrobniale ją nazwaliśmy Michasia)  misia do swojej walizki. Pamiętam że dała mi tego misia przed wyjazdem do szkoły, żebym ciągle o niej pamiętała, ale zapomniałam wziąć, a teraz będę go wszędzie mieć go ze sobą. Nagle usłyszałam głos z dołu mojej mamy
-Kochanie zejdź już szybko bo Demi po Ciebie przyjechała.
Gdy to usłyszałam, zapięłam szybko moją walizkę i zeszłam na dół, tylko że po cichu i tylko słyszałam rozmowę Demi z moją mamą.
-Jak się pani czuje?-spytała troskliwie moja przyjaciółka
-Nie najlepiej, ale dziękuję że pytasz. Proszę Cię zaopiekuj się moją córką, żeby nic sobie nie zrobiła po śmieci Michasi. Wiem, że strasznie przeżywa jej odejście, ale ja nie chce już stracić mojej córki-Moja mama wydusiła to z siebie i rozpłakała się ,wtulając w ramiona dziewczyny
-Obiecuje, że dobrze się nią zaopiekuję-Szepnęła jej to do ucha
W tym momencie zeszłam na dół, akurat moja mama się odsuwała od od Demi
-No cóż mamo, na mnie chyba już pora na mnie -przytuliłam ją bardzo mocno, nie chciałam żeby w tych trudnych momentach została sama, ale nie miałam innego wyboru.
Wyszłam z domu, wsiadałam do samochodu, spoglądałam wciąż w okno mojego domu i na moją mamę. Nie umie sobie poradzić, najpierw mój tata, a teraz jej dziecko, a moja siostra. Demi spakowała moją walizkę do bagażnika a ja usiadłam na przednim siedzeniu jej samochodu. Nagle ktoś mnie przestraszył.
-Hej Selena jak się czujesz?-zapytała jakiś mi znajomy głos, odwróciłam się do tyłu i zorientowałam się że to Cody.
-O Jezu, cześć, wystraszyłeś mnie.-odparłam
-Przepraszam Cię najmocniej, nie chciałem.
-Pytałeś się jak się czuje?W sumie już trochę lepiej, ale to tak minimalnie.
-Moja ty biedna dziewczyna-poklepał po ramieniu, a na jego twarzy było widać wielkie współczucie-Co pewnie już o mnie zapomniałaś
-Oj nie nie, skądże po prostu...-nagle mi ktoś przerwał
-Dobra! Koniec tych pogaduszek, jedzie my już-odparła Demi-A ty moja droga, zdrzemnij się przez podróż bo będzie męcząca
Posłuchałam się mojej najlepszej przyjaciółki i poszłam spać, przespałam całą podróż...


{Justin Bieber}
Kurcze kolejna szkoła w ciągu jednego roku szkolnego. Już mam dosyć powoli tego. To że mój ojciec ma jakieś kontrakty to już mnie mało co interesuje. Gdy się przyzwyczaję do danej szkoły i osób, to dostaję wiadomość że zmieniamy miejsce pobytu. Już nigdy się nie przyzwyczaję do żadnego miejsca, bo pewnie się skończy jak zawsze. Mieszkałem sam z ojcem, bo moja mama zmarła gdy byłem mały. Mój tata ma dobrą pracę i ma z niej niezłe dochody. W sumie to nigdy nie doznałem jeszcze takiej prawdziwej miłości ze strony powiedzmy ojca, dlatego też sam nie potrafię kochać, bo od kogo miałem się tego nauczyć? Mój ojciec jest od rana do wieczora zalatany jakimiś pilnymi sprawami,a wieczorami wychodzi na jakieś imprezy, przez co jestem zdany sam na siebie. Zawsze marzyłem o prawdziwym domu, gdzie jest kochająca się rodzina, gdzie jest rozmowa i to wszystko czego ja nie mam. Może i mam pieniądze, ale one w ogóle mnie nie zadowalają, wolałabym już być biedny niż mieć te cholerne pieniądze. Mój ojciec też jest kobieciarzem i chyba po nim mam tą cechę, lubię sobie poflirtować z jakąś dziewczyną, ale żadnego związku z płcią przeciwną nie uważałem za poważnego. Zresztą i tak większość moich związków się rozpadała przez przeprowadzkę, to nic po słowach że będziemy utrzymywać kontakt, skoro po 2 tygodniach o sobie zapominaliśmy.
Postanowiłem że w tej szkole nie będę zawracał sobie głowy związkami, chociaż w sumie jakieś małe poflirtowanie nikomu nic nie zaszkodzi. Na pewno będę rozwijał swoje pasję czyli granie na gitarze, czy też koszykówka. Grać na gitarze nauczyła mnie jedna z dziewczyn mojego ojca i tak jakoś wyszło.
Gdy pewnego pięknego ranka wstałem, dostałem telefon od taty żebym nie szedł do szkoły tylko się spakował bo znowu się przeprowadzamy. Zdenerwowało mnie to strasznie ponieważ, już miałem dość tego. Podobało mi się to miasto, było takie spokojne, blisko oceanu, więc czego chcieć więcej. Cały podirytowany powiedziałem mu że mnie nie obchodzi to gdzie on się wyprowadza, ale żeby mnie zapisał do jakiegoś akademika i ja sobie tam sam poradzę. To była pierwsza moja myśl jaka przyszła mi do głowy, którą powiedziałem od razu mojemu ojcu, ale najwidoczniej spodobało mu się to bo lepiej to będzie dla mnie i dla niego. Zgodził się na mój pomysł i od razu zapisał mnie do pobliskiego akademika, miałem się tam zjawić jutro z samego rana. Podobno to był najlepszy akademik w tym Stanie. Postanowiłem się spakować i przyszykować na jutro, bo czekał mnie bardzo ciężki dzień.